Czy masz wrażenie, że wszyscy wokół robią więcej od Ciebie? Więcej, lepiej i szybciej? Czujesz się czasem tak, jakbyś zostawała w tyle, chociaż pracujesz ponad siły i właściwie wciąż myślisz o pracy? Spokojnie, to tylko złudzenie.
Robienie biznesu w dzisiejszych czasach to nie lada wyzwanie. Aleksandra Budzyńska, Pani Swojego Czasu, królowa biznesów online, powiedziała kiedyś, że gdy ona zaczynała było o wiele łatwiej. Ten rynek dopiero się rozwijał, mało kto robił wtedy webinary i kursy online i właściwie każdy kto odważył się wtedy na ten krok już był zwycięzcą.
Dzisiaj wszyscy robią wszystko. Przepraszam za to duże uproszczenie, ale myślę, ze to refleksja wielu z nas.
Nasze życie na przestrzeni ostatnich kilkunastu lat przeniosło się do internetu. To kwestia zakupów online; wiedzy, którą możemy tu zdobyć; portali społecznościowych na których spotykamy znajomych i wreszcie biznesu, który przynosi dochody.
Dziś chyba każdy zawód z mniejszym lub większym powodzeniem sprzedaje się w internecie. Fanpage i kursy online prowadzą nauczyciele, lekarze, farmaceuci, programiści, graficy, marketingowcy, kucharze, project managerowie, redaktorzy a nawet optometryści.
Każdy z nich dzieli się swoją wiedzą, każdy pokazuje w jakimś stopniu swoją prywatność i zachęca do zakupu swojego produktu. Każdy z nich robi także darmowe wyzwania, by przekonać nas, że warto mu zaufać…Wszędzie widzę reklamy, webinary, livy, podcasty, artykuły blogowe oraz materiały video. Ogrom tego czasem przeraża, bo z jednej strony masz wrażenie, że wszystko to chcesz poznać i kupić(wszystko jest fajne i na pewno Ci się przyda) a z drugiej strony myślisz, że to jednak zupełne wariactwo, że ludzie uczą teraz innych ludzi naprawdę wszystkiego i że nawet, jakbyśmy bardzo chcieli to i tak nie zdołamy przyswoić całej tej wiedzy. Nawet jakbyśmy chcieli…a czy na pewno chcemy?
Myślę, że wszyscy okresowo czujemy się tym natłokiem informacji mocno zmęczęni. Z drugiej strony czujemy też niesamowitą presję, że nie ze wszystkim się wyrabiamy a inni wchodzą na kolejne szczyty zostawiając nas daleko w tyle. Rodzi to frustrację, stres i zmęczenie. Czasem jesteśmy blisko poddania się i powrotu na etat, gdzie będziemy mieć maksymalnie 5 koleżanek i przestaniemy być wreszcie marketingowcem, PR-owcem, strategiem, rzecznikiem prasowym, handlowcem i specjalistą w jednym. Czasem nuda, monotonia, powtarzalność i stabilny ląd wydają się lepsze niż najlepsza czekolada.
Czy w tym szaleństwie jest jakaś metoda? Czy można robić biznes i przestać ścigać się z każdym w każdej możliwej konkurencji? Czy można tak po prostu oddawać się swojej pasji, dzielić się z innymi swoją wiedzą i talentami, godnie zarabiać i nie czuć się, jak na karuzeli, kiedy miliony elementów zlewają Ci się w jedną całość, aż w końcu nie wiesz już co widzisz i na co patrzysz?
Wierzę, że można.
Mam wrażenie, że to idealny moment na pauzę w tym tekście. Człowieku, odetchnij. Odsuń na bok wszystkie złote rady, wyzwania, treści, miniEbooki, maksiEbooki, webinary, newslettery, i przemówienia na InstaStory.
Odsuń to wszystko i daj sobie przestrzeń na myśli, odczucia i wysłuchanie wewnętrznego głosu.
Zapytaj siebie czego tak naprawdę chcesz i zrozum, że nie musisz działać tak, jak wszyscy. Spójrz na swoje życie, swoje wartości, swoją listę priorytetów. Popatrz co dla Ciebie jest najważniejsze i ułóż pod te wartości swój plan działania i swoją drogę.
Przestań się ścigać, przestań próbować być we wszystkim najlepszy, przestań myśleć wciąż o pracy, rozwijaniu biznesu i zarabianiu pieniędzy.
Popatrz na ukochanego, pobaw się z dzieckiem, przytul psa. Zastanów się, która droga jest Twoja a którą z całą pewnością nie chcesz iść.
Nie myśl o tym co robią inni, nie rozglądaj się cały czas wokół martwiąc się, że jesteś daleko od innych. Zamiast tego spójrz w siebie, w oczy bliskiej osoby, w słońce, albo w deszcz, jeśli wolisz.
Nasza doba ma 24 godziny. Nie da się być wszędzie i nie da się zrobić wszystkiego. Chcemy robić wielkie rzeczy, chcemy odnieść sukces. Nie ma w tym nic złego. Możemy dziś spełniać swoje marzenia i to jest piękne. Internet daje nam dużo możliwości, ale gdy zatracimy się w tym bez kontroli, może też nam dużo odebrać. Zdrowie, bliskie relacje, poczucie sensu i własnej wartości.
Czy naprawdę tego chcesz?
Psychologia wyróżnia dwa rodzaje presji. Pozytywną i negatywną. Pozytywna będzie Cię mobilizować i motywować a negatywna wprowadzi napięcie, które wygeneruje stres, frustrację a w dłuższej perspektywie problemy ze zdrowiem fizycznym i psychicznym.
Problem nadmiernej presji, którą wywierają na nas inni ale którą wywieramy również sami na sobie jest coraz bardziej powszechny. Moja koleżanka, która tak jak ja prowadzi biznes online, powiedziała mi ostatnio, że wypisała się ze wszystkich newsletterów, bo ma dość bycia poganianą i strofowaną przez wszystkich wokół. Na każdym przecież kroku jesteśmy instruowani przez innych co robimy źle, a co możemy robić jeszcze lepiej. „Wprowadź zmiany na swoim fanpagu, zadbaj o Linkedin, zrób kurs online, zacznij regularne livy, naucz się lepiej pisać, skuteczniej sprzedawać, promuj siebie, buduj swoją markę osobistą, popraw swoją stronę internetową…” i to wszystko jest jeszcze okraszone hasłem-pracuj z lekkością… Nie wiem, jak Wy, ale ja nie widzę tu lekkości. Widzę ciężar oczekiwań i wymagań, natłok informacji i totalne przebodźcowanie.
Czy zdajesz sobie sprawę, że współczesny człowiek w ciągu doby wchłania tyle informacji ile jego przodkowie sprzed kilku wieków przyswajali przez całe swoje życie?!
Naukowcy, psycholodzy i psychiatrzy biją na alarm. Człowiek jeszcze nigdy w swojej historii nie żył w takim tempie, jak dziś. Nasze ciała i nasze mózgi nie zdążyły się jeszcze przystosować do takich warunków. To stąd epidemie bezsenności, nerwic i depresji. Nasz organizm „po prostu” nie wytrzymuje tej presji.
Mam nieodparte wrażenie, że to co dzieje się teraz na rynku biznesów online czy biznesów, które „tylko” promują się online jest wylewanie dziecka z kąpielą. To, co miało być upragnionym eldorado, bycie na swoim, ucieczką przed bezdusznymi szefami i bezsensownymi wytycznymi w korporacji, staje się pułapką w którą chyba wszyscy wpadamy.
Okazuje się, że my sami niejednokrotnie jesteśmy wobec siebie bardziej wymagający niż kiedyś nasi korporacyjni szefowie.
Chciałoby się rzec – opamiętajmy się! Więcej luzu. Darujmy sobie te wyścigi.
Moje trzy rady, jak zachować w tym wszystkim zdrowy rozsądek i umiar:
- Uporządkuj swoje plany, cele i zamierzenia. Ustaw priorytety, wyznacz harmonogram w którym ustalisz, które rzeczy są najważniejsze a które mogą i muszą(!) zaczekać na swoją kolej. Nie próbuj robić wszystkiego naraz, bo najpewniej i tak nie zrobisz tego dobrze a poczujesz się tylko niesamowicie zmęczona.
- Skup się na jednej rzeczy i zrób ją naprawdę dobrze. Marki osobistej i swojej pozycji eksperta nie buduje się poprzez fakt, że jesteś wszędzie i robisz wszystko. Twórz wartościowe treści, skup się na jakości, wprowadź do swoich działań więcej spokoju i uporządkowania.
- Deleguj zadania. Pozbądź się syndromu Zosi Samosi, przelicz pieniądze na znacznie cenniejszą walutę, jaką jest czas. Sprawdź co możesz oddelegować i zyskaj więcej przestrzeni do działań strategicznych w Twojej firmie ale także do delektowania się życiem.
Pamiętaj, że zapracowany, zmęczony i sfrustrowany przedsiębiorca rzadko kiedy jest w stanie stworzyć biznes, który przynosi dochody i satysfakcję.
Wyznacz swoją drogą do sukcesu i przestań oglądać się na innych.
Rób biznes po swojemu i żyj szczęśliwie.



