Jeśli jesteś freelancerem i pracujesz na swoim to prędzej czy później trafi do Ciebie tzw. toksyczny klient. Kto to taki i czy warto podejmować z nim współpracę?
Odpowiedź na to pytanie nie jest oczywista a linia pomiędzy klientem wymagającym a toksycznym bywa cienka i trudna do uchwycenia.
Klient wymagający czy „po prostu” trudny to jest wyzwanie ale w mojej ocenie wyzwanie, któremu każdy profesjonalista jest w stanie sprostać. Dobrze jeśli klient wie czego chce i jeśli chce robić biznes na najwyższym poziomie to właśnie takich usług od nas, wolnych strzelców oczekuje. To jest zupełnie zrozumiałe. Taki klient to też świetny motywator do ciągłego rozwijania się, szlifowanie umiejętności, poznawania nowych rzeczy.
To właśnie ten klient z piękną i wielką wizją swojego sukcesu sprowokuje Cię do szukania jeszcze lepszych rozwiązań i jeszcze lepszej jakości Twojej pracy.
Bywa jednak tak, że z czasem klient wymagający zmienia się w toksycznego. Dzieje się tak wtedy, kiedy jego zachowania stają się roszczeniowe, egocentryczne, kiedy masz przed sobą złośnika czy wręcz agresora. Nasuwa się pytanie-co dalej? I jak zachować się wobec takiej osoby?
Myślę, że zawsze warto przyjrzeć się takim historiom na spokojnie. Może być tak, że Twój klient ma gorszy okres/kłopoty w swoim życiu i nie radzi sobie z własnymi emocjami. Czasem wystarczy zapytać, spróbować zmienić ton rozmowy, nie dać się wciągnąć w niepotrzebne emocje.
Bywa jednak tak, że toksyczny klient, na początku zakamuflowany, w miarę upływu czasu pokazuje swoje prawdziwe ja i dopiero po „okresie próbnym” masz okazje zobaczyć go w pełnej krasie. Okazuje się wtedy, że owa roszczeniowość czy agresywny ton nie jest wynikiem życiowych kłopotów tylko nawykiem, sposobem na życie i komunikację z innymi.
Co wtedy?
Jako przedsiębiorcy wiemy, że nasza praca obok wszystkich swoich wspaniałych zalet bywa po prostu trudna. Walka o klienta, utrzymanie się na rynku, opłacanie ZUSu, podatków, inny tryb chorowania i urlopu niż na etacie…to wszystko sprawia, że decyzja odmowy czy rozwiązania współpracy nigdy nie jest łatwa.
Bywa, że faktury dzięki którym będzie można opłacić ZUS czy uregulować ratę kredytu przesłaniają nam trochę prawdziwy obraz sytuacji. Przed czym Cię przestrzegam? Przed myśleniem krótkowzrocznym. Pamiętaj, że jako freelancer jesteś odpowiedzialny za swoją markę osobistą, za swoją firmę i swoje zasoby. Jeśli dziś wpadniesz w dołek, będziesz doświadczał przedłużającego się obniżonego nastroju i dopadnie Cię niemoc twórcza za sprawą wyczerpującej i drenującej energetycznie współpracy z kimś toksycznym, to za chwilę przełoży się to na Twoją gorszą wydajność dla wszystkich klientów, nawet tych najfajniejszych. Stres jest niezwykle wyniszczający dla organizmu. Zabiera nam radość życia, kreatywność, pasję i entuzjazm. Zastanów się więc czy gra warta jest świeczki? Czy naprawdę możesz sobie pozwolić na pracę dla kogoś kto wpędza Cię w stany niepokoju i kto zabiera radość z pracy, którą przecież tak lubisz?
Pamiętaj, że jednym z najczęściej wymienianych powodów dlaczego ludzie zaczynają pracę na swoim jest właśnie możliwość decydowania o sobie i bycie swoim szefem. Oczywiście rzeczywistość nie jest tak sielankowa ale to nie znaczy, że musimy godzić się na wszystko.
Szczególnie początkujący przedsiębiorcy, którzy dopiero wchodzą na rynek łatwo ulegają pokusie godzenia się na każdą pojawiającą się współpracę bo chcą zacząć wreszcie zarabiać, utrzymać się rynku, zdobyć doświadczenie i referencje.
Jako doświadczony freelancer radzę Ci dokładnie to, co sama usłyszałam od innych, kiedy zaczynałam – nie bierz każdej współpracy, szkoda nerwów, zdrowia i czasu.
Odmawiając klientowi, któremu obca jest strategia win win zostaniesz ze spokojną głową i najpewniej odrobisz sobie ten potencjalny zarobek na innej, znacznie lepszej współpracy.
Są bowiem rzeczy znacznie cenniejsze aniżeli pieniądze. Należą do nich Twoje zdrowia, radość życia i wewnętrzny spokój. Nie zapominaj o tym.



