Kiedy rozmawiam z osobami, które dopiero rozkręcają swój biznes bardzo często słyszę wątpliwości i obawy dotyczące wyjścia do świata ze swoją usługą, produktem i najprościej mówiąc ze sobą. Strach przed oceną, nadmierną krytyką czy hejtem dotyczy większości osób, które wchodzą na rynek biznesów online.
Niektórzy uważają, że wystarczy mieć po prostu dobry produkt i sprawa jest załatwiona. Niestety, nie jest to prawda. Wszystkie badania pokazują, że ludzie chcą kupować od ludzi. Dobra jakość produktu to jedno, ale kwestia zaufania do marki, sympatyzowania z osobą, która za tym stoi to coś znacznie ważniejszego.
Na rynku znajdziesz wiele produktów czy usług podobnych do siebie. Podobnych jakością, podobnych cenowo. Żeby sprzedawać trzeba więc zyskać sobie sympatię, a nawet miłość swoich potencjalnych odbiorców.
Kiedy wszyscy marketingowi specjaliści radzą, żeby pokazywać siebie, swoją pracę i dzielić się swoją wiedzą, do głosu dochodzi lęk. Lęk przed krytyką, negatywną oceną naszych działań, ośmieszeniem, hejtem z którym sobie nie poradzimy. Bywa, że ten lęk okazuje się silniejszy, aniżeli nasze pragnienie działania. Odkładamy wtedy swoje plany ekspansji na 'wieczne potem’ i działamy trochę z ukrycia, trochę na pół gwizdka, pozostając wciąż w lekkim zawstydzeniu. Czas jest zasobem nieodnawialnym. Czy naprawdę warto tracić go pozostając w ukryciu i pozwalać na to, by omijały Cię kolejne szanse na sukces zarówno w życiu prywatnym, jak i zawodowym?
Wstydzę się
Zastanawiałaś się kiedyś co to właściwie za wstyd? Skąd się bierze i czego tak dokładnie dotyczy?
Każdy z nas jest jakiś. Każdy z nas jest niepowtarzalną indywidualnością. Każdy z nas ma swoje wady i zalety. I zapewne każdy z nas ma coś co może zaoferować światu. Na co dzień funkcjonujemy przecież w określonych społecznościach. Ludzie nas lubią, kochają, inni nie znoszą. Życie. Nie da się być lubianym przez wszystkich i nie da się stworzyć produktu czy usługi dla wszystkich.
Jeśli mówmy o silnej marce osobistej to nie może w niej zabraknąć autentyczności, czyli pozostania sobą. Marka osobista to przecież nie jest jakiś wykreowany wizerunek osoby mówiącej do innych z piedestału. Za każdą marką osobistą stoi po prostu(?) człowiek. Taki sam, jakiego spotykamy na co dzień w różnych sytuacjach. Ten człowiek może nas zainteresować, zaintrygować, zaciekawić, ująć czymś albo znudzić lub wkurzyć, jeśli ma inne wartości od nas. I to samo dotyczy nas. My również możemy i wywołujemy zapewne u innych takie reakcje. I co w związku z tym? Zupełnie nic. Bo czy miałoby to znaczyć, że nie powinniśmy wychodzić z domu, spotykać się z ludźmi i wchodzić z nimi interakcje? Nie pokazywać im się, nie ujawniać? Tacy jacy jesteśmy? Najlepsi jacy możemy być w swej niedoskonałości?
Świat online to właściwie taki sam świat. Świat pełen różnych ludzi z których jedni przypadną nam do gustu, a inni nie. Ludzi, którzy nas polubią lub odlajkują, kiedy stwierdzą, że szukają czegoś innego.
Każdy z nas ma prawo do ujawnienia się. Pokazania jaki jest, co stworzył, na czym się zna.
Pozostaję wciąż pod wielkim wrażeniem wystąpienia Brené Brown, wielkiej badaczki odwagi i wstydu, zatytułowanego „Odwagi!”. Brené opowiada tam m.in. o cytacie z przemówienia, które w 1910 roku wygłosił Theodor Roosevelt. Jak sama mówi, ten cytat zmienił jej życie.
Nie krytyk się liczy, nie człowiek, który wskazuje, jak potykają się silni albo co inni mogliby zrobić lepiej. Chwała należy się tej osobie, która jest na arenie, której twarz umazana jest błotem, potem i krwią, która dzielnie walczy, która wie, co to jest wielki entuzjazm, wielkie poświęcenie, która ściera się w słusznych sprawach, która w swych najlepszych chwilach poznała tryumf wielkiego wyczynu, a w najgorszych, gdy przegrywa, to przynajmniej przegrywa z odwagą, nie chcąc, aby jego miejsce było wśród chłodnych i nieśmiałych dusz, które nigdy nie poznały ani smaku zwycięstwa, ani smaku porażki.”
Poruszające słowa. Uwalniające. Obnażające słabość krytyków i wielką siłę tych, którzy próbują. Słowa, które nadają odpowiednie proporcje. Naszym działaniom oraz słowom krytyków.
Boję się krytyki
Człowiek w swej naturze ma wpisaną potrzebę bycia akceptowanym i lubianym. Potrzebujemy głasków, czasem oklasków, potrzebujemy czuć, że tacy, jacy jesteśmy, znaczymy coś dla innych. Problem jednak polega na tym, że czasem zapominamy o tym, że nie powinno nam zależeć na zdaniu wszystkich ludzi. Bo czy naprawdę zależy Ci na opinii kogoś z kim wyznajesz zupełnie inne wartości? Kto bez skrępowania próbuje sprawić Ci przykrość pisząc niemiły komentarz pod Twoim tekstem, livem czy podcastem? Cała sztuczka polega na tym, żeby ustalić na opinii kogo nam zależy i kto tak naprawdę jest dla nas ważny.
Nie chodzi oczywiście o to, że dopuszczalne są tylko miłe słowa, ale myślę, ze wszyscy potrafimy odróżnić informację zwrotną u podstaw której leżą dobre intencje lub te niezupełnie serdeczne.
Brené Brown mówi „nie interesuje mnie twoja opinia o mojej pracy, jeśli nie jesteś na arenie, sporadycznie dostając po tyłku wskutek bycia odważnym” i dodaje „nie można przyjmować krytyki i oceny od ludzi, którzy nie są w życiu odważni”.
Idealna niedoskonałość
Nikt z nas nie jest doskonały. Każdy z nas za to bez problemu znajdzie kogoś kto w jakiejś dziedzinie radzi sobie znacznie gorzej od nas a także znacznie lepiej. Tak po prostu jest. Nie znaczy to wcale, że jesteśmy gorsi albo lepsi. Lub, że nie mamy prawa działać, ujawniać się, wychodzić do świata z podniesioną głową.
Boimy się oceny innych. To nasza wrażliwość zatrzymuje nas czasem w pół drogi. Ale bez tej wrażliwości nie doświadczysz też wielu innych wspaniałych rzeczy. Kreatywności, radości, miłości i życia pełnym sercem. Bo gdy odcinamy się od naszej wrażliwości, dystansujemy się także od doświadczeń, które nadają naszemu życiu sens i znaczenie. Brené mówi o odważnych liderach, którzy nie wstydzą się swojej wrażliwości i przekonuje, że tylko w takiej kulturze, która akceptuje wrażliwość, nie premiując jednocześnie perfekcjonizmu i opancerzenia, można działać produktywnie. Działać i czasem upadać, by z wielką wrażliwością i wielką odwagą podnosić się i znów próbować. Brak tolerancji dla niepowodzenia skutkuje brakiem innowacji. Kiedy będziesz mógł i kiedy pozwolisz sobie na odczuwanie wrażliwości, na działanie z odwagą, dopiero wtedy może być mowa o wielkich planach i wielkich sukcesach.
Trzy zasady Brené Brown:
- Będę żyć na arenie.
- Będę odważna w życiu.
- Ujawnię się, będę ryzykować.
Zdarza się, że wychodzenie na arenę kończy się niepowodzeniem. Niech nikt Ci nie wmówi, że będzie inaczej. Ale czasem wygraną nie jest wcale zdobycie pierwszego miejsca, ale robienie dzielnych rzeczy, jak przekonuje Brené Brown.
I jak? Jesteś gotowa pokazać się światu?
Odwagi!



